Radość innego życia

Wszystkie podręczniki ostrzegają, że nie wolno łączyć biznesu z przyjemnością. Ich teksty pisano jednak w czasach, kiedy pokolenia ludzi miały czas ściśle rozdzielony na długą pracę w fabryce lub biurze, przerywaną codziennym odpoczynkiem i krótkimi urlopami. Dzięki pandemii zmiany poszły bardzo szybko. Górnik co prawda nadal musi pracować w kopalni, a krawcowa przy maszynie, ale projektant programów komputerowych, architekt, analityk finansowy czy strategiczny doradca może znajdować się w odległości kilku tysięcy kilometrów od biura. Wystarczy kliknięcie myszą, ustawienie kamery i mikrofonu i posiedzenie zarządu firmy można zaczynać z udziałem dyrektorów przebywających aktualnie na kilku kontynentach.


Nieaktualność tezy o niełączeniu biznesu i przyjemności nastąpiło nagle i chyba ostatecznie. Teraz obowiązuje inna reguła. Mieszkaj gdzie chcesz, przeżywaj radość życia i pracuj wydajnie. Odległość nie ma znaczenia. Widać to na południu Hiszpanii. Do niedawna większość cudzoziemców stanowili tu ludzie co najmniej w sile wieku, dobrze lub bardzo dobrze sytuowani i wyłącznie rozrywkowo lub rekreacyjnie spędzający czas. Niedawno przybyła i błyskawicznie rozwija się inna grupa.

„Szare pantery” nadal tu mieszkają i cieszą się każdym dniem wypoczynkowego życia, ale codziennie jest więcej ludzi z północy i środka Europy, którzy tu żyją na co dzień i pracują. Po prostu kupili piękny apartament lub willę, włączyli komputery i czują się tak, jakby byli w londyńskim City, w centrum Frankfurtu czy Paryża. Są po prostu u siebie. Pracując wewnątrz domu czy na tarasie, rzucają co chwila okiem na kwiaty za oknem i słuchają szumu fal morskich. A jeśli potrzebna jest osobista obecność w firmie, taksówka odwozi na lotnisko w Maladze czy Alicante i po dwóch-trzech godzinach lotu jest się na miejscu.


To zupełnie nowe zjawisko  szybko rozwija się w ciągu ostatniego roku czy dwóch. Wielkiego przyspieszenia nadała mu pandemia. Pojęcie „pracy zdalnej” narzucone przez koronawirusa  przyjęło się i mocno zapuściło korzenie. Okazało się, że można pracować i tak, i tak. W biurze lub w odległości kilku tysięcy kilometrów od niego. Współczesna technika sprawia, że obraz i dźwięk przekazywane są z każdego punktu świata. Rodzi się też poczucie „cyfrowej bliskości”, czyli pełnego zrozumienia i chęci współpracy ludzi przebywających w różnych miastach czy państwach. Oszczędność kosztów, wysiłku i straconego na podróże czasu jest ogromna. Przeczytałem gdzieś entuzjastyczną relację jednego z najsłynniejszych biznesmenów świata o tym, jak wspaniale jest pracować według nowych zasad. Dodał z uśmiechem, że jednego tylko w ten sposób nie można osiągnąć: uścisku dłoni i poklepania partnera po ramieniu.

Południe Hiszpanii stwarza szczególnie korzystne warunki takiego przesterowania życia w kierunku większej radości, zadowolenia i wygody. Jest tutaj znakomita sieć komunikacyjna i bardzo wysoki poziom cywilizacyjny. Miasta, miasteczka i osady są zadbane, toną w kwiatach i zieleni, wszystko służy człowiekowi. Są tu też znakomite szkoły międzynarodowe. Wiem to z własnego doświadczenia, bo do jednej z nich chodzi moja córka. Sieć szpitalna jest doskonała. Urzędy pracują nie najszybciej, ale zupełnie inaczej niż np. w Polsce. U nas urzędnik jest panem, a interesant zalęknionym petentem, który pokornie prosi o decyzję. Tutaj interesant witany jest z uśmiechem, a urzędnicy nie zastanawiają się, jak go wymanewrować, tylko szukają sposobów pozytywnego załatwienia sprawy. To między innymi dlatego Hiszpania jako taka a jej południowe wybrzeże w szczególności tak imponująco w ostatnich latach się rozwinęły.

Z wielką radością spotykam ostatnio mnóstwo Polaków, którzy „kupili” piękno Hiszpanii i bardzo wysoką jakość życia tutaj. Są wśród nich oczywiście „siwe pantery”, ale coraz więcej przybywa ludzi młodych, dynamicznych, w pełni sił twórczych. Z rodzinami, z dziećmi. Tutaj mieszkają, korzystają z klimatu, ciepła, nieskażonej przyrody i tej specyficznej atmosfery radosnego życia. Niektórzy podejmują możliwości korzystnego inwestowana pieniędzy w nieruchomości, które tutaj są pewną lokatą kapitału z perspektywami wzrostu jego wartości. Polacy świetnie się aklimatyzują i potrafią doskonale czerpać z udogodnień stwarzanych przez miejscowe warunki.

Jeśli ktoś chciały zobaczyć zalety zagraniczne naszego wejścia do Unii, niech przyjedzie tutaj. I niech w pełni skorzysta z szans na stworzenie radosnego, komfortowego życia dla siebie i rodziny. Z przyjemnością i bardzo profesjonalnie przyjdę każdemu z pomocą.

Kasia Ford


Poprzedni artykułBiedacy pogonili miliarderów
Następny artykułMyśli na łódce