Zacząłem grać wraz z żoną, a potem dość szybko z całą rodziną jakieś 15 lat temu. Trochę dzięki przyjaciołom, trochę przez przypadek, a na pewno dzięki Martynowi Proctorowi. Parę lat później, będąc na urodzinach w domu znanej pary golfowej Ewy i Krzysztofa Geritzów, zobaczyłem u niego w gabinecie całe ściany pokryte …



Poprzedni artykułRobot Da Vinci
Następny artykułKrólowa zwalcza słomki