Ten żółty metal jest fantastyczny. Ostatnio wszyscy na nim zarabiają. Nawet robiąca bokami prasa, bo pojawiły się w niej różnie sygnowane mikroskopijnymi literkami (reklama, artykuł, sponsorowany), całostronicowe ogłoszenia z pięknymi zdjęciami. Był na nich długi rząd drucianych skrzynek ze sztabami złota w środku i flagami narodowymi na każdej. Poniżej pojedynczą sztabę prezentował prezes Narodowy Bank Polski. Tekst sławił pod niebiosa wspaniałą, fascynującą, z polotem dokonaną operację, jaką przeprowadziły liczne nasze służby państwowe pod ogólnym dowództwem NBP.
Z Londynu do Polski przewieziono 100 ton złota. Nasze bogactwo narodowe ulokowane w kraju urosło do 105 ton tego kruszcu, bo 5 ton znajdowało się w przepastnych sejfach centralnego banku już wcześniej. NBP z dumą podkreśla, że operację relokacji złota dokonał w 100-lecie ustanowienia polskiej waluty – złotego.
W niedawnych czasach, kiedy władze Polski komunistycznej chętnie organizowały oznaki poparcia dla siebie, w takich przepadkach relacje gazetowe podawały w nawiasach „burzliwe oklaski przechodzące w owację, wszyscy wstają” Ja też usiłowałem wstać, ale wykończone tenisem kolana stawiały opór. Nie udało mi się więc oklaskać historycznego sukcesu NBP na stojąco, czynię więc to teraz siedząc, ale niemniej gorąco.
Tekst powielany w różnych gazetach był utrzymany w konwencji popularyzacji wiedzy o złocie dla osób niespecjalnie umysłowo rozwiniętych. Wyjaśniał, ile to uncji trojańskich odpowiada 100 tonom złota, dla wnikliwych podano, że sztaby żółtego kruszcu spełniają standardy London Good Delivery tzn., że mają masę od 350 do 420 uncji trojańskich, czyli od 10,9 do 13,4 kilogramów. Próba złota jest imponującą – co najmniej 0,995.
Życie jest jednak okrutne i bardzo łatwo przejść w nim z euforii do zgryzoty. W chwalebnym ogłoszeniu banku przeczytałem: „W przeliczeniu na uncje 100 tonom złota odpowiada 3 214,0 tys. uncji trojańskich netto. Łączna wartość przywiezionego złota wynosi obecnie 18,3 mld złotych”. Z wcześniejszego komunikatu NBP wynika, że złoto kupiono w latach 2018-2019. I tutaj zimny pot zrosił mi czoło.
Nasze zakupy w tych dwóch latach wyniosły 125,7 ton. Gdybyśmy kupili to o kilka miesięcy wcześniej zapłacilibyśmy (w przeliczeniu na złotówki) 4 500 PLN za uncje). W drugiej połowie roku 2019 płaciliśmy ponad 6 tysięcy złotych za uncję. Wierzę w mądrość ludzi dysponujących naszymi pieniędzmi, więc nie zakładam, że wszystko kupili w szczycie ceny złota. Niemniej jednak przy najlepszych chęciach nie mogę nie podejrzewać, że między ceną optymalną i „naszą” była różnica 1 tysiąca złotych. Inaczej mówiąc tyle przepłaciliśmy na uncji, w stosunku do tego, co moglibyśmy zapłacić, kupując kilka miesięcy wcześniej. Różnica ceny tak liczona na całym kontyngencie 125,7 ton wynosi około 4 mld złotych. Może się mylę w tych wyliczeniach. Modlę się o to, żeby tak było, ale jeśli mam nawet minimalny procent racji, to ciężko się po takich kalkulacjach pozbierać.
Swego czasu tłumy ludzi waliły do kina na film „Złoto dla zuchwałych”. Amerykańska superprodukcja kręcona w Jugosławii dotyczyła fascynującej (acz niemającej potwierdzenia w historii) operacji przejęcia przez amerykański oddział dowodzony przez Telly Savalasa, czyli słynnego Kojaka, ładunku niemieckich sztab złota. Film zrobiony z wielkim rozmachem i sporym budżetem przyniósł wykonawcom sławę, a producentom spore pieniądze. Niewykluczone, że zamienili je na złoto.
W naszej historii mamy autentycznie fascynującą epopeję uratowania polskiego złota po ataku Niemiec na Polskę. Trwała 4 lata, wymagała niezwykłych, świetnie przygotowanych i często bohaterskich działań setek ludzi. Złoto zostało uratowane, po wojnie wróciło do Polski i posłużyło odbudowie kraju. Wygląda jednak na to, że najnowsza operacja zwykłego zakupu i rutynowego transportu żółtego kruszcu przyćmiła sławę tamtej, autentycznie bohaterskiej.
Są inne czasy, instytucje państwa mają sporo pieniędzy. Można więc kupić gazetową sławę i budować własną chwałę, nie oglądając się na szczegóły. W myśl założenia, że lud wszystko kupi – i nagrodzi oklaskami.
Tadeusz Jacewicz