Ciężki kawałek chleba mają analitycy prognozujący poziom cen złota. Twarde to i bardzo konkurencyjne środowisko. Buzują w nim ambicje zawodowe, walka o najlepsze wyniki jest nie mniej zacięta niż zmagania na tenisowych turniejach wielkoszlemowych. Pieniądze są też porównywalne. Najlepsi prognostycy przyszłości rynków finansowych zarabiają krocie. Banki i fundusze inwestycyjne walczą o gwiazdy, bo te przysparzają im sławy i przyciągają największych klientów. Słabsi też nie przymierają głodem, ale trawi ich niezaspokojona ambicja. Jak wynika z wielu filmów portretujących Wall Street i londyńskie City, jest to bardzo bolesne uczucie. …