„Anna Jato” – tak brzmiał jej pierwszy amerykański pseudonim. Zrodził się z buntu i poczucia humoru zarazem, bo – jak sama tłumaczyła z uśmiechem – był skrótem od zdania „A ja to pier…”, symbolem kobiecej niezależności i przekory. W nowojorskim „Głosie Ameryki” publikowała pod tym nazwiskiem felietony i reportaże, a ten drobny gest okazał się zapowiedzią jej życiowej filozofii: nigdy nie przyjmować odmowy jako ostatecznej odpowiedzi.
W Ameryce zaczynała od zera, malując na kartonie rozłożonym na kuchennym stole; dziś jej obrazy znajdują się w kolekcjach i muzeach od Nowego Jorku po Zurych i Warszawę. Ma za sobą ponad 150 wystaw indywidualnych i zbiorowych, a jej prace prezentowane są m.in. w National Museum of Women in the Arts, Muzeum Sztuki w Łodzi, Massachusetts Institute of Technology Museum, Tucson Museum of Arts, Zachęcie, Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku i wielu innych. …



