Niedziela wieczór. Po przedstawieniu teatralnym uradowany sztuką elegancko ubrany pan usiłuje zapłacić za parking. Jeden automat przyjmuje tylko monety, których zainteresowany akurat nie ma. Drugi zaakceptował jedną 20-złotówkę, ale drugiej już nie. Trzeci gdzieś na horyzoncie działa wyłącznie na aplikację. Zimno, pada deszcz, dobry nastrój znika. Nie tylko zresztą tam. Zapłata za parking jest niekiedy trudniejsza od zakupu akcji na giełdzie. Rozumiem, że to nie czasy, kiedy pan z torbą chodził między samochodami, brał pieniądze i wydawał kwitki, ale stopień komplikacji …



