W czasach, kiedy emocje są ważniejsze od reakcji racjonalnych i formują poglądy dużych grup społecznych, np. wyborców, trzeba być widocznym. Warto walczyć o dobry wizerunek międzynarodowy, bo tworzy i buduje on „soft power” (miękką siłę) i pomnaża miękki kapitał. Wiedzą o tym rządy, więc usilnie pracują nad wizerunkiem swoich krajów, często za próby jego poprawy słoną płacą. Reklamy państwowe w międzynarodowych sieciach telewizyjnych, kosztownie produkowane i za duże pieniądze emitowane, mają taki obraz tworzyć. Wielkie imprezy sportowe też są bardzo przydatne.
Szczególnie, jeśli mają rangę olimpiady. Z tego zapewne powodu na otwarciu igrzysk w Mediolanie z niejakim rozczuleniem zauważyłem jednoosobowe reprezentacje Beninu, Erytrei i Gwinei-Bissonu. Tam śnieg oglądają tylko w tv, zdumieni tym wybrykiem natury, więc nie o sportowe sukcesy tu chodzi. Te kilkadziesiąt sekund na ekranie podczas ceremonii otwarcia, oglądane przez kilkaset milionów ludzi, z pewnością wspierają wizerunek w przyjemny, jednoznacznie przyjazny sposób. Warto więc zrobić wysiłek, ubrać kolorowo reprezentanta i wysłać go przed kamery.
Zwróciła moją uwagę reprezentacja Haiti. Dwuosobowa, więc pokaźna jak na rozmiary i nikłą zasobność tego kraju. Być może któryś z dwójki haitańskich sportowców miał polskie nazwisko. Skąd? Mała więc dygresja. Napoleon w roku 1802, kiedy chwilowo nie potrzebował wielkiej armii, zachował się wobec polskich żołnierzy jak Churchill po drugiej wojnie światowej. Stali się zbędni, więc trzeba było coś z nimi zrobić. Churchill pozostawił ich w Wielkiej Brytanii, ale bez żadnego systemu wsparcia materialnego. Sam widziałem polskich oficerów, którzy pracowali jako nocni stróże, żeby zarobić na kawałek chleba. Napoleon wysłał Polaków na Santo Domingo (tak wtedy nazywało się dzisiejsze Haiti), żeby tłumili bunt miejscowych niewolników przeciwko francuskim kolonistom. Wyjechało ich 6 tysięcy, wróciło kilkuset. Reszta zmarła na żółtą febrę lub została tam na stałe. Pewna część mieszkańców ma w wyniku tego jaśniejszą skórę i polskie brzmienie nazwisk.
Znacznie lepszą operację wojskową na Haiti wykonaliśmy w 1994 roku. Legendarna jednostka GROM wyjechała na pierwszą swoją misję zagraniczną, ochraniając VIP-ów z misji stabilizacyjnej, głównie Amerykanów. Wtedy powstała amerykańska legenda Gromu, żywa do dzisiaj. Naszą jednostkę uznano za jedną z najlepszych formacji sił specjalnych na świecie. Wróciła bez strat, opromieniona sławą. Za granicą służyła polskim interesom i zrobiła to świetnie. Dołożyła cegiełki do budowy bardzo pochlebnego wizerunku nowej Polski.
W Mediolanie wystąpiło 2900 reprezentantów 92 państw. Polacy zaprezentowali się na otwarciu świetnie. Spora reprezentacja (59 osób), efektownie ubrana, z szeroko uśmiechniętym Kamilem Stochem energicznie wymachującym flagą na czele. Doskonały pomysł, Stoch ma telewizyjny uśmiech, a Mediolan jest jego szóstą olimpiadą. Zdobył trzy złote i jeden brązowy medal. Komentatorzy mieli o czym mówić.
Włosi natomiast pokazali, jak można się błyskotliwie zaprezentować. Stroje zjawiskowych hostess projektował Giorgio Armani, który niestety zmarł pięć miesięcy wcześniej i nie doczekał lawiny komplementów, jaka ruszyła po uroczystości. Był wielką międzynarodową gwiazdą, urodził się i mieszkał właśnie w Mediolanie. Piękne, choć smutne było jego pożegnanie z ukochanym miastem.
Mogę być nudny, ale muszę to powiedzieć. Polska przeżywa najlepszy w swojej historii okres podziwu i szacunku. Świat uważa nas za zwycięzców, naród wyjątkowej mądrości, z ogromnym rozsądkiem i zdolnością kompromisowego rozwiązywania największych trudności. Nasze sukcesy gospodarcze (od lat mamy jedne z najwyższych wskaźników wzrostu gospodarczego w Europie) imponują wszystkim. Narzekamy na drożyznę, ale dziesiątki tysięcy rodaków wraca z zachodniej Europy, bo tutaj po prostu żyje się lepiej. Zarobki są niższe niż tam, ale ceny także, a ogólna atmosfera i bezpieczeństwo codziennego życia wyraźnie lepsze. Wkrótce zaproszą nas do G20, klubu najbogatszych państw świata. Niektórzy twierdzą, że nic nam z tego nie przybędzie. Nieprawda, międzynarodowe notowania, prestiż i zaufanie są ściśle związane z rankingami finansowymi i notowaniami agencji ratingowych.
Zapamiętajmy sobie amerykańskie powiedzenie „nothing succeeds like success” (nic nie daje takiego powodzenia jak sukces). Dla świata jesteśmy krajem sukcesu. Dbajmy o to, żeby tę opinię umacniać i eliminować wszystko, co jej szkodzi. W tym wszystko, co Polaków dzieli, a Polskę osłabia. Dzisiaj możemy być zwycięzcami, nie przelewając krwi. Wystarczy mądrość, odpowiedzialność i praca. Oraz świadomość, że jest to czas Polski i Polaków, który jak najlepiej trzeba wykorzystać.
Tadeusz Jacewicz



