Każdy z nas ma swoje ulubione wina, kierujemy się najczęściej smakiem, czasami wspomnieniem z podróży, zdarza się, że zainspirują nas opiniotwórczy hedoniści. Lubię poddawać się wszystkim wymienionym czynnikom, ale przyznam, że z tyłu głowy zawsze miga lampka z napisem „uwaga, jakość”. Mam świadomość, że wielu z Was degustacje mogą kojarzyć się z wyniosłymi znawcami, którzy używając skomplikowanych określeń, doprowadzają chcących poznawać świat win do rezygnacji lub w najlepszym razie do nerwowego śmiechu. Pomimo tych jakże często mylnych wyobrażeń zachęcam do korzystania z okazji porównywania ze sobą różnych win, najlepiej pod okiem skromnego fachowca i oddania się przyjemności odkrywania ich zapachów i smaków. Jak na dłoni widać różnice, z łatwością wyrobimy sobie własne opinie i nawet jak coś nam nie posmakuje, to zawsze będziemy mogli błysnąć w towarzystwie wysublimowaną wiedzą i poszerzyć horyzonty obecnych. Życie nas nie rozpieszcza, dlatego zachęcam do generowania przyjemności, jaką bez wątpienia daje dobre wino i jeszcze lepsza kuchnia.
Bardzo często organizuję degustacje, dbając, aby każda miała jakąś myśl przewodnią. Jedna z nich to porównanie czerwonych win z regionu Rioja, z których wszystkie klasyfikowane są jako Rioja Reserva i pochodzą z bieżących, dostępnych na rynku europejskim roczników. Co w tym wyjątkowego? Na pewno to, że mając trzy kieliszki jeden obok drugiego, wąchając i smakując każdy, poczujemy różnicę i wychwycimy nawet drobne niuanse. Taka degustacja pokazuje, że Rioja niejedno ma imię i stwierdzenie „lubię Rioja Reserva” nie jest miarodajne, bo wina, które pokazałem w swojej prezentacji, różniły się diametralnie.
Rioja to jeden z najbardziej rozpoznawanych regionów winiarskich w Hiszpanii, położony w północno-wschodniej części tego kraju. Brzmi sympatycznie, ale rzeczywistość nie jest taka kolorowa, można powiedzieć, że pod każdym względem skomplikowana. Po pierwsze – położenie geograficzne; południe regionu nękają letnie upały, które są idealne, ale do uprawy winogron przeznaczonych na słodkie wina wzmacniane (sherry, malaga), a nie wytrawne wina czerwone. Z kolei północ narażona jest na wiosenne mrozy i jesienne deszcze, a tylko dzięki pasmu górskiemu Sierra de Cantabria nie smagają jej zimne wiatry znad Atlantyku, które uniemożliwiają uprawę winorośli (choć na północno-zachodnim krańcu Rioja owoce ledwo dojrzewają z tego powodu). Odległość między Haro na północnym zachodzie i Alfaro na wschodzie to około 100 km, a różnice klimatyczne powodują, że zbiory w okolicach tej pierwszej rozpoczynają się od 4 do 6 tygodni później.
Po drugie – tożsamość; winiarze wyznają różne filozofie produkcji i ich wina różnią się od siebie diametralnie. Większość z nich pracuje z podstawowymi odmianami czerwonymi: tempranillo, garnacha i mazuelo i białymi: viura, malvasia i garnacha blanca. Rożni ich za to podejście do samej uprawy, ale głównie do sposobu i długości dojrzewania wina. Wszystko to sprawia, że sięgając po butelkę Roja, nie spodziewajmy się żadnej unifikacji, dobrze znać swojego ulubionego producenta i jego styl.



